Historia polityczna Polski, prof. Zać. | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Profesor prowadzi swój fascynujący wykład. Widzi, że ludzie przysypiają. Po chwili postanowił powiedzieć anegdotę na rozruszanie towarzystwa na temat byłej Pierwszej Damy RP.
Prof.- No i jak ona miała na imię.. Ta co była żoną Olka, tego prezydenta. Teresa? Nie. Jadwiga? Też nie..
Ktoś z sali- Jolanta?
Prof.- O no właśnie, Jolka !
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Prof.- No i jak ona miała na imię.. Ta co była żoną Olka, tego prezydenta. Teresa? Nie. Jadwiga? Też nie..
Ktoś z sali- Jolanta?
Prof.- O no właśnie, Jolka !
Łacina, R. S. | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
mgr S. pyta studentkę o odmianę jakiegoś czasownika, ona biedaczka męczy się i męczy... Nagle odzywa się jeden ze studentów
[student]: O DZIWO nawet ona nie potrafi tego odmienić
[mgr S]: Proszę nie zwracać się do Pani w ten sposób...
Pobierz ten tekst w formie obrazka
[student]: O DZIWO nawet ona nie potrafi tego odmienić
[mgr S]: Proszę nie zwracać się do Pani w ten sposób...
Filozofia, prof. Papuziński | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Jak wiadomo filozofia jest przedmiotem bardzo wciągającym... No i omawialiśmy niedawno filozofów, jacy mieli wpływ na kształtowanie się tej nauki. [P]rofesor w pewnym momencie zwrócił się do jednej z dziewczyn:
[P]: Czy mogłaby pani przeczytać teraz nazwiska wymienionych przeze mnie filozofów ze swojej notatki?
[S]: Pitagoras z Samos, Sedes z Bakkolitu, Klosos z Abwery...
[P]: Gratuluję państwu pomysłowości. Czy naprawdę sądziliście, że istniał Sedes z Bakkolitu?
Sala śmiech, a mój kumpel na to tekstem do mnie:
[K]: Ty a może jeszcze Mercedes z Salonu do kolekcji?
Pobierz ten tekst w formie obrazka
[P]: Czy mogłaby pani przeczytać teraz nazwiska wymienionych przeze mnie filozofów ze swojej notatki?
[S]: Pitagoras z Samos, Sedes z Bakkolitu, Klosos z Abwery...
[P]: Gratuluję państwu pomysłowości. Czy naprawdę sądziliście, że istniał Sedes z Bakkolitu?
Sala śmiech, a mój kumpel na to tekstem do mnie:
[K]: Ty a może jeszcze Mercedes z Salonu do kolekcji?
pedagogika specjalna, pani dr.K | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Egzamin z pedagogiki specjalnej na dodatek nikt nic nie umiał. Siedzę z dwoma kolegami na miejscu wykładowczyni. Po podaniu pytań pochyla się nad jednym z nas i mówi:
- Chłopaki, Wy to mi możecie nawet swój życiorys napisać na kartkach, byle nie oddawać ich pustych.
[Egz zaliczony na 5.]
Pobierz ten tekst w formie obrazka
- Chłopaki, Wy to mi możecie nawet swój życiorys napisać na kartkach, byle nie oddawać ich pustych.
[Egz zaliczony na 5.]
Ochrona Środowiska | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Lekcja ochrony środowiska 3-go roku na UKW. Poniedziałek- 8 rano. [P]rofesor znany z upierdliwości i rannego wstawania, tym razem nie bardzo się chyba wyspał i od samego początku zaczyna zasypywać obecnych pytaniami:
[P]: Proszę wymienić stadia rozwojowe owadów!- rzucił do jednej studentki.
[S]: jajo → larwa → poczwarka ( zapomina o imago)
[P]: źle!!!
Potem zadaje to samo pytanie dwóm kolejnym studentkom. Ta sama odpowiedź.
W pewnym momencie, zbulwersowany patrzy się w kierunku siedzącego w tylnym rzędzie studenta i mówi:
A Pan, to by się nadawał na PORTIERA.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
[P]: Proszę wymienić stadia rozwojowe owadów!- rzucił do jednej studentki.
[S]: jajo → larwa → poczwarka ( zapomina o imago)
[P]: źle!!!
Potem zadaje to samo pytanie dwóm kolejnym studentkom. Ta sama odpowiedź.
W pewnym momencie, zbulwersowany patrzy się w kierunku siedzącego w tylnym rzędzie studenta i mówi:
A Pan, to by się nadawał na PORTIERA.
Technologia informacyjna, dr Walkowiak | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Koleżanka miała na TI problemy z obsługą pakietu Office i ciągle półgłosem powtarzała, że nie przepada za komputerami - robiła to oczywiście dyskretnie, tak że wykładowczyni nic nie słyszała. Kilka razy z ust Koleżanki padło wymruczane stwierdzenie, że komputer to potwór - stwierdzenie przypadło Koleżance chyba do gustu, bo powtarzała je cicho regularnie.
Osoby, które skończyły mogły już wyjść więc i ja zaczęłam się zbierać. Niestety koleżanka jeszcze nie skończyła, a wykładowczyni zaczęła się przechadzać po sali, aby sprawdzić, ile rzeczy do zrobienia zostało jeszcze osobom, które nie skończyły - w ten oto sposób stanęła tuż za nieświadomą niczego koleżanką.
Koleżanka: X, błagam cię, nie zostawiaj mnie samej z tym potworem!
...chodziło oczywiście o komputer.
Czy to - jak najbardziej prawdziwe - wytłumaczenie trafiło do pani doktor, okaże się chyba dopiero w trakcie sesji letniej...
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Osoby, które skończyły mogły już wyjść więc i ja zaczęłam się zbierać. Niestety koleżanka jeszcze nie skończyła, a wykładowczyni zaczęła się przechadzać po sali, aby sprawdzić, ile rzeczy do zrobienia zostało jeszcze osobom, które nie skończyły - w ten oto sposób stanęła tuż za nieświadomą niczego koleżanką.
Koleżanka: X, błagam cię, nie zostawiaj mnie samej z tym potworem!
...chodziło oczywiście o komputer.
Czy to - jak najbardziej prawdziwe - wytłumaczenie trafiło do pani doktor, okaże się chyba dopiero w trakcie sesji letniej...
Historia powszechna średniowiecza, dr Zyglewski | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Doktor coś opowiada o wdowach w średniowiecznej Anglii, że mogły dziedziczyć ziemię, aczkolwiek mogły ją utracić, gdyż według jakiegoś tam prawa, ziemią mógł zarządzać tylko mężczyzna, czy coś w ten deseń. Nagle doktor pyta się studentów:
Doktor: Czy wiedzą państwo, co taka wdowa musiała zrobić, żeby nie pójść do zakonu i nie utracić ziemi?
Nagle odpowiada studentka w 1 ławce: No znaleźć bogatego męża nowego...
Doktor: Nooo, widzę Pani obeznana w tych sferach!
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Doktor: Czy wiedzą państwo, co taka wdowa musiała zrobić, żeby nie pójść do zakonu i nie utracić ziemi?
Nagle odpowiada studentka w 1 ławce: No znaleźć bogatego męża nowego...
Doktor: Nooo, widzę Pani obeznana w tych sferach!
Historia powszechna średniowiecza - Egzamin, dr Zyglewski | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Sytuacja miała miejsce podczas egzaminu ustnego z doktorem(D), gdzie wchodziło się dwójkami, jedna osoba czekała, druga odpowiadała, nagle do pokoju wchodzi studentka(S), która po przygotowaniu się zaczyna odpowiadać, doktor zaczyna ją pytać:
D: Co pani tutaj robi? Pani wie co studiują normalne dziewczyny...?
S: No nie... -Odpowiada zdziwiona studentka
D: No jak to co, pedagogikę, dziennikarstwo, pielęgniarstwo...
S: Ależ Panie Doktorze, u nas jest dużo dziewczyn na roku!
D: Widzi Pani, sama Pani sobie odpowiedziała na pytanie, co to są za dziewczyny...
Doktor przechodzi do następnej fazy pytań:
D: No dobrze, czy widziała Pani nadmuchaną żabę? Bo widzi Pani, myśmy z kolegami dmuchali!
S: No ale jak? Tak nie można!
D: Jak to nie można? Człowieka nie można, ale żabę jak najbardziej!
Doktor podchodzi do ostatecznego ataku:
D: A czytała Pani Piotra Włostowica?
S: No nie...
D: A szkoooda, to taki znany człowiek był, pisał o tym jak to się kobiety w krzakach gziły, no bo chłopy to nie mogły, bo z kim? Z jeżem?
Dla przypomnienia egzamin odbywał się poniekąd z historii powszechnej średniowiecza.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
D: Co pani tutaj robi? Pani wie co studiują normalne dziewczyny...?
S: No nie... -Odpowiada zdziwiona studentka
D: No jak to co, pedagogikę, dziennikarstwo, pielęgniarstwo...
S: Ależ Panie Doktorze, u nas jest dużo dziewczyn na roku!
D: Widzi Pani, sama Pani sobie odpowiedziała na pytanie, co to są za dziewczyny...
Doktor przechodzi do następnej fazy pytań:
D: No dobrze, czy widziała Pani nadmuchaną żabę? Bo widzi Pani, myśmy z kolegami dmuchali!
S: No ale jak? Tak nie można!
D: Jak to nie można? Człowieka nie można, ale żabę jak najbardziej!
Doktor podchodzi do ostatecznego ataku:
D: A czytała Pani Piotra Włostowica?
S: No nie...
D: A szkoooda, to taki znany człowiek był, pisał o tym jak to się kobiety w krzakach gziły, no bo chłopy to nie mogły, bo z kim? Z jeżem?
Dla przypomnienia egzamin odbywał się poniekąd z historii powszechnej średniowiecza.
Międzynarodowe stosunki gospodarcze, dr Szatlach | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Owa doktor znana ze swojej roztrzepanej natury.
Stoimy na holu w oczekiwaniu na zajęcia. Jako że wiedzieliśmy, iż lubi się spóźniać czekaliśmy dłużej niż przewiduje kwadrans akademicki.
W końcu (S)tarościna postanawia zadzwonić do (P)rowadzącej zapytać, czy raczy się pojawić na zajęciach.
Wywiązuje się taki oto dialog:
S: Dzień dobry, Pani doktor z tej strony M.... K.... starościna ze stosunków. Ja chciałam się zapytać, czy Pani będzie dzisiaj na zajęciach.
P: Zajęcia? To my dzisiaj mieliśmy mieć zajęcia.
S: Tak o 11:30 mamy ćwiczenia.
P: O Jezu, zupełnie zapomniałam, ja już do Warszawy dojeżdżam.
S: Aha...
P: Przepraszam Was najmocniej. Proszę przeprosić studentów, ale mam nadzieję że nie będziecie na mnie źli. Jeszcze raz przepraszam, nie gniewajcie się.
S: Ok. Do widzenia. Miłego pobytu w Warszawie.
P: Ale na pewno nie będziecie na mnie źli?
S: Myślę, że nie.
P: I mam nadzieję że nie doniesiecie do dziekana.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Stoimy na holu w oczekiwaniu na zajęcia. Jako że wiedzieliśmy, iż lubi się spóźniać czekaliśmy dłużej niż przewiduje kwadrans akademicki.
W końcu (S)tarościna postanawia zadzwonić do (P)rowadzącej zapytać, czy raczy się pojawić na zajęciach.
Wywiązuje się taki oto dialog:
S: Dzień dobry, Pani doktor z tej strony M.... K.... starościna ze stosunków. Ja chciałam się zapytać, czy Pani będzie dzisiaj na zajęciach.
P: Zajęcia? To my dzisiaj mieliśmy mieć zajęcia.
S: Tak o 11:30 mamy ćwiczenia.
P: O Jezu, zupełnie zapomniałam, ja już do Warszawy dojeżdżam.
S: Aha...
P: Przepraszam Was najmocniej. Proszę przeprosić studentów, ale mam nadzieję że nie będziecie na mnie źli. Jeszcze raz przepraszam, nie gniewajcie się.
S: Ok. Do widzenia. Miłego pobytu w Warszawie.
P: Ale na pewno nie będziecie na mnie źli?
S: Myślę, że nie.
P: I mam nadzieję że nie doniesiecie do dziekana.
Geografia polityczna, dr Zyglewski | Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
Wykład z geografii politycznej i znów prowadzący wtrąca swoje trzy grosze:
- Wiecie Państwo, las to się wyciąć da, ale góry zrównać się nie da...
Chwila namysłu.
- No chyba, że w Związku Radzieckim.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
- Wiecie Państwo, las to się wyciąć da, ale góry zrównać się nie da...
Chwila namysłu.
- No chyba, że w Związku Radzieckim.
