Zaloguj się lub załóż konto
rodzynki – główna
Profil użytkownika

Greenberry

Zamieszcza rodzynek od: 15 września 2011 o 15:47
Ostatnio: 22 grudnia 2011 o 18:13
  • Rodzynków na głównej: 8 z 8
  • Punktów za rodzynek: 153
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 
wszystkie | na głównej | w poczekalni | archiwum | komentarze

Historia, prof. Józek | Liceum

Wrzucone 13 grudnia 2011 o 16:26 przez Greenberry | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 90
Profesora naszło na trzepanko, jak to nazwał, czyli pytanie. Pierwsza osoba, nic. Druga, nic. Trzecia to samo. Profesor udał, że ociera łzy.
[prof]: Nic się nie uczycie tej mojej historii. Chlip. Idę się pochlastać czerstwą bułką.
I faktycznie, wyszedł na minutę z klasy.
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Historia, prof. Józek | Liceum

Wrzucone 26 listopada 2011 o 14:35 przez Greenberry | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 85
Profesor Józek znany jest ze swojego kreatywnego podejścia do nazwisk i imion uczniów, i nie tylko
Rybak - fisherman
Supeł - węzeł
Gontarz -
narozrabiasz nie posprzątasz panna Gontarz
Gałązka - w talii niewąska panna Gałązka
Grenda - gdzie się szwenda panna Grenda
podczas odpytywania: morał z tego ten wynika, że czeszemy Panufnika.
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Historia, prof. Józek | Liceum

Wrzucone 26 listopada 2011 o 14:38 przez Greenberry | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 78
Profesor Józek zniesie wiele, ale nie, jak przeszkadza mu jego ulubienica, panna Brzoza. A tak się złożyło, że rzeczona Brzoza zagadała się o fizyce.
[prof]: Panno Brzozo! - Tak, tak się do niej zwraca. Dziewczyna patrzy z uwagą. - Ma pani ładne oczy, takie ładne oczy... - Konsternacja, bo profesor stary kawaler w wieku przedemerytalnym. - Takie ładne, że aż na siebie patrzą.
Zamilkła. I fizykę schowała.
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Biologia, prof. Świnka | Liceum

Wrzucone 26 listopada 2011 o 14:31 przez Greenberry | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 85
Nasza ukochana profesorka znowu w akcji.
Zawołała mnie na przerwie do siebie do klasy, po odbiór sprawdzonych ćwiczeniówek. Wzięłam, zbieram
się do wyjścia, wszystko pięknie.
[prof]: Tylko przekaż profesorowi Józkowi, że dziennik mam ja, a oddam później, bo oceny wpisuję ze sprawdzianów. - Chwila zastanowienia. - Sprawdź sobie, co dostałaś, tylko innym nie mów, że już sprawdziłam, bo jak mi z procesją przyjdą, to nimi podłogę wyfroteruję.
Nikt nadal nie wie, że oceny już są. Podłoga pozostaje brudna.
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Biologia, prof. Świnka | Liceum

Wrzucone 15 listopada 2011 o 22:17 przez Greenberry | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 132
Biologia z cudowną, aczkolwiek - ekhem - sporych rozmiarów profesorką.
Dla pani profesor ostatnia lekcja tego dnia. Jakieś piętnaście minut
przed końcem psorka przerywa zdanie w połowie.
[prof]: Wiecie co? Spakujcie się, bo mnie się już gadać nie chce.
My, jako posłuszne dzieci, książki do plecaków i suszymy ząbki do pani profesor.
[prof]: A wy macie jeszcze trzy lekcje, a ja już kończę. - Szelmowski uśmiech. - I wsiadam na swoją miotłę i odlatuję do domu. - Chwila zastanowienia. - Chociaż może lepiej na odkurzacz, miotła się może pode mną załamać.
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Biologia, prof. Świnka | Liceum

Wrzucone 23 września 2011 o 21:32 przez Greenberry | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 103
Pani profesor w naszej szkole, i nie tylko, jest legendą. Mówi monotonnie, powoli, lekko zaciąga, do tego jest osobą otyłą (szerokość drzwi mniej więcej). Za to zachowanie ma genialne.
Urządziła nam seminarium o bakteriach, bo, jak sama stwierdziła: 'mnie się już do was gadać nie chce'. Jedna z dziewczyn omawia bodajże choroby bakteryjne, pani profesor siedzi za biurkiem, z tablicami biologicznymi w ręku (książka ok. 600 stron). W pewnym momencie na twarzy pani profesor pojawia się szelmowski uśmiech i... książka uderza w przedramię pani psorki. Jak nas trzydzieści osób w klasie, wszystkim szczęki gruchnęły o ławki.
- No bo mnie mucha wkurzała, to chciałam ją zabić - wyjaśniła pani profesor. Cóż, z muchą się nie udało...

Jakieś pięć-dziesięć minut później, ktoś inny coś mówi, pani profesor w środku zdania, nie zwracając na nic uwagi:
- Kur*a, ale mnie ręka boli...

Tego dnia mieliśmy wyjątkowo dobre humory...:)
Pobierz ten tekst w formie obrazka

1